nnnnnn
close
O grubych dzieciach

O grubych dzieciach

flickr.com

Dziś o tuczeniu dzieci, czyli temacie, który jest moim zdaniem ekstremalnie istotny. Dlaczego? – Ano nie tylko ze względu na choroby metaboliczne, które dziecku z nadwagą definitywnie grożą, ale również a może przede wszystkim, ze względu  na problemy natury emocjonalnej i psychicznej, które ów „dobrze karmiący” rodzice mogą zafundować swojej pociesze.

Otóż w sobotę spotkałam się z dawno niewidzianą dobrą koleżanką. Jako że był to „mój” dzień, to zaliczyłyśmy wspólny wypad do fryzjera, a potem wypad do restauracji na obiad. Oczywiście obiad był w towarzystwie mojego Pierworodnego. Jako że była sobota, nasze miejsce obiadowe zapełnione było gośćmi, między innymi rodziny z dziećmi.

Moją uwagę przykuło rodzeństwo, na oko 7-9 letnie dzieci,  chłopca i dziewczynki, które ochoczo wcinały kolejne kawałki pizzy. W obrazku nie byłoby nic dziwnego gdyby te dzieci nie miały  średnio po 10 kg wagi za dużo. Po obiedzie, czyli pizzy, którą swoją droga ja sama nie zjadłam w całości, a każde dziecko swoją wcięło ze smakiem, rodzeństwo zostało nagrodzone lodami oraz gazowanymi, słodkimi napojami. Cóż… ten widok mnie zabolał.

Ktoś by powiedział „nie twoje dziecko, nie twój problem”. Jasne, ja mojego dziecka nie karmie chrupkami, o czym już pisałam, nie podaje wafli ryżowych czy drożdżówek. Nie daję też serków, ani innych deserów zawierających sztuczny przetworzony cukier. Nie karmię też słoiczkami, ani gotowymi przecierami. I nie dlatego, że mój syn jest za mały. Mój syn je zdrowo, słodycze zdrowe także dostaje. Na spacerach zamiast bułki jest banan, jabłko albo truskawki. Na obiad ochoczo je wtedy, gdy ma na to ochotę i tyle ile ma ochotę, a ja decyduje to co je a czego nie. Nie przymuszam, nie karzę, nie podsuwam pod nos byle czego. Sama staram się jeść zdrowo, po to by mój syn czerpał ze mnie przykład.

Dbam o to, by mój syn rósł zdrowo, miał energię na codzienne urwisowanie i poznawanie świata. Karmiąc moje dziecko w świadomy sposób, chronię i buduję jego układ immunologiczny. Kształtuje także jego nawyki żywieniowe, dając mu tym samym niezbywalny kapitał mądrości i dobrego zdrowia.

Naprawdę, drodzy rodzice, jedzenie byle czego, byle kiedy i byle jak ma wpływ na rozwój i na nawyki nawet 13 czy 16 miesięcznego malucha.  Zadbajcie o swoje dzieci, w ten najprostszy sposób. Zamiast super zabawki dajcie mu super żywność, zamiast słodkiej bułki, dajcie marchewkę… No chyba, że wolicie leczyć albo odkładać dziecku pieniądze na leki. Macie wpływ na to, czy wasze dziecko za 20-30 lat będzie leczył się na cukrzycę, miażdżycę czy nadciśnienie.

Zanim kupisz swojej pociesze parówki, happy meal czy ociekającą tłuszczem pizzę byle jakiej jakości, zastanów się rodzicu, jak twoje dziecko będzie czuło się jako nastolatek/ka z nadwagą? – Jak to będzie, gdy mało empatyczne środowisko dzieci, zacznie wypominać zbyt wielką wagę.

No właśnie. Może boleć, ale nie musi. Masz na to wpływ  tu i teraz.

Aleksandra Mijakoska

Aleksandra Mijakoska

Z wykształcenia etnolog i medioznawca. Mama, żona i dziennikarka na pełen etat. Uwielbiam podróże, kocham zdrową i dobrą kuchnie. Dbam o rozwój swój i swoich najbliższych. Rodzicielstwo bliskości i porozumienie bez przemocy, to coś w co wierzę. Poza tym piszę o zdrowiu, urodzie i stylu życia.

Mama wróciła do pracy

Koktajle: idealne na śniadanie i na deser

1 Comment

Leave a Response