nnnnnn
close
O celebrowaniu ciąży (po wcześniaku)

O celebrowaniu ciąży (po wcześniaku)

n

Czekam już od 8. marca. Czekam cierpliwie, pełna spokoju na listopad, bo wtedy właśnie ma przyjść na świat nasze drugie dziecko, pieszczotliwie nazywane wersją 2.o. Przywiązałam się też mocno do myśli, że przed 26. października stanowić będę jedność z moim synkiem, który po ostatnim USG okazał się być córeczką, ponieważ właśnie od tego dnia nasza ciąża będzie donoszona, czyli zaliczymy magiczny 37 tydzień i 1 dzień.

Dlaczego o tym piszę? – Ano dlatego, że nasz najwspanialszy pierworodny tak bardzo śpieszył się na świat, że pierwsze spotkanie twarzą w twarz zaliczyliśmy w 33 tygodniu ciąży, czyli o co najmniej 4 tygodnie za wcześnie. Dlaczego tak się stało wie tylko syn i jego plan zapisany w gwizdach, niemniej jednak to wyjątkowe w swoim rodzaju doświadczenie, sprawiło, że hasłem, które w trakcie tej ciąży wprowadziłam w życie, to  „żyj powoli”.

W praktyce, to oznacza nie śpieszenie się (dosłowne), nie stresowanie się potencjalnymi pierdołami, kochaniem siebie i swojego z dnia na dzień większego brzucha miłością nieograniczoną oraz przyjmowaniem pomocy. Nauczyłam się też prosić o takie rzeczy jak ustąpienie miejsca w kolejce do kasy czy w metrze i nie robię tego z lenistwa (ciężko być leniwym przy mega inteligentnym i energicznym kawalerze w wieku lat 3.) tylko ze względu na moje i mojego nienarodzonego dziecka bezpieczeństwa. Pozwalam sobie wnieść zakupy, gdy sąsiad pyta czy pomóc, chętnie korzystam z pomocy mamy czy teściów w opiece nad Pierworodnym, tak by móc zyskać kilka dodatkowych godzin nie tylko na sprzątanie mieszkania i wicia gniazdka, lecz także na odpoczynek i relaks. Ochoczo korzystam z czasu, który daje mi mój najwspanialszy syn podczas jego drzemki – idę wtedy w jego ślady, jak również staram się w miarę racjonalnie realizować moje ciążowe zachcianki kulinarne (dziękuje najlepszy na świecie Mężu za świeże soki codziennie rano, i Tobie Teściowo, za regularne dostawy owoców).

Poza tym realizuje i pilnuję wszelkich badań (a w ciąży po wcześniaku jest ich baaaardzo dużo), zadaje milion pytań a gdy czuje najmniejszy niepokój zarzucam telefonami moją lekarkę. I wiecie co, te wszystkie rzeczy sprawiają, że czuje się komfortowo i bezpiecznie. Pozwalam sobie też na bezsilność, na gorszy nastrój, a gdy coś mnie boli nie udaję Superwoman, tylko kładę się do łóżka i odpoczywam. I tak oto dotrwałam już do 30.tygodnia i 4 dnia ciąży. Mam nadzieję, że przed nami jeszcze co najmniej 6 tygodni i 2 dni bycia połączonym pępowiną, bo mimo już dużego zmęczenia fizycznego kocham ten stan.

Aleksandra Mijakoska

Aleksandra Mijakoska

Z wykształcenia etnolog i medioznawca. Mama, żona i dziennikarka na pełen etat. Uwielbiam podróże, kocham zdrową i dobrą kuchnie. Dbam o rozwój swój i swoich najbliższych. Rodzicielstwo bliskości i porozumienie bez przemocy, to coś w co wierzę. Poza tym piszę o zdrowiu, urodzie i stylu życia.

Przedszkolak po raz pierwszy

Nie ignoruj intuicji w ciąży

1 Comment

Leave a Response