nnnnnn
close
Macierzyństwo: sport ekstremalny

Macierzyństwo: sport ekstremalny

motherhood/flickr.com/AbiPorter

Macierzyństwo to najwspanialszy czas w moim życiu. To okres przepełniony miłością i radością ale też ogromem smutku, trosk i frustracji, które znacząco odbiegają od wyidealizowanego obrazka mamy rodem z Hollywood.

Pojawienie się małej istoty w rodzinie to rewolucja nie tylko za pierwszym razem, ale też każdym kolejnym. Dzieci wywracają życie do góry nogami i nawet największy twardziel czy najbardziej zorganizowana kobieta świata prędzej czy później wymięknie.  Nie pisze, że bycie mama nie jest czymś wyjątkowym, bo jest: wyjątkowo trudnym, ekstremalnie stresującym i odpowiedzialnym czasem w życiu osłodzonym uśmiechami, najbardziej niesamowitymi wyznaniami oraz nigdy nie kończącą się obecnością.

Od 7 miesięcy jestem mamą dwójki Cudów. To czas ogromnej nauki i pokory, częstego przepraszania i niezliczonej ilości błędów, ale…. jest progres. Moi mentorzy, nie zawsze wyrozumiali, stawiają poprzeczkę bardzo wysoko, ale nagroda jest bezcenna. I choć obcowanie z dziećmi to cud i radość, często najzwyczajniej na świecie mówiąc daje mi w kość bardziej niż przebiegnięcie pierwszych 3km po 5 latach przerwy w bieganiu. W chwilach buntu, niezadowolenia, niechcenia tego co ja bym chciała, w chwilach gdy wszystkie porady przeczytane na temat wychowania diabli biorą, momentach w których cierpliwość przestanie istnieć, a jedyną rzeczą o której marzę to „wyjść i pójść”… to właśnie w tych momentach najbardziej doceniam moją mamę i moje mamy- przyjaciółki, bo drogie Panie bycie mamą to sport ekstremalny.

I nie chodzi mi tu o poziom fizycznej ekstremalności- z nią łatwo w sumie można dać sobie radę, ale ilość skrajnych emocji których dostarczają dzieci, macierzyństwo to prawdziwa  bomba… a my, niczym zawodowe saperki musimy potrafić ją rozbrajać.  Emocje, uczucia to miecz obusieczny: uskrzydlają ale tez łatwo mogą skrzydła podciąć, nie tylko nam lecz przede wszystkim malcom, które przyszło nam na ten świat sprowadzić. Bo każda z nas w pewnym momencie dochodzi do ściany. Często zagryzamy usta, walimy w nią głową, pochylamy się i idziemy dalej, ale są momenty gdy wybuchamy – w końcu też jesteśmy ludźmi.

W chwilach bezradności zdarza mi się płakać, krzyczeć. Zdarza mi się nawet zagrozić, po to by po chwili przeprosić, wytłumaczyć i przytulić.  Bo właśnie umiejętność przyznania się do tego co czujemy jest najważniejsze. Umiejętność nie tylko mówienia, lecz także wyrażania uczuć sprawia, że mamy szanse wychować ludzi pewnych siebie i świadomych własnych uczuć.

 

Aleksandra Mijakoska

Aleksandra Mijakoska

Z wykształcenia etnolog i medioznawca. Mama, żona i dziennikarka na pełen etat. Uwielbiam podróże, kocham zdrową i dobrą kuchnie. Dbam o rozwój swój i swoich najbliższych. Rodzicielstwo bliskości i porozumienie bez przemocy, to coś w co wierzę. Poza tym piszę o zdrowiu, urodzie i stylu życia.

Dziecko też Człowiek!

Leave a Response