nnnnnn
close
Mamo, nie bój się!

Mamo, nie bój się!

flickr.com /AK Rockefeller

Co byś zrobiła, gdybyś mogła powiedzieć „NIE BOJĘ SIĘ”? – Zapewne zapytałabyś się „czego niby mam się bać”? -Przecież jestem dorosłą osobą, żyję w miarę bezpiecznym miejscu, mimo że czasy są szalone. Niektóre z was dodadzą mam męża / partnera/ rodzinę, który o mnie dba, który mnie kocha i dla której jestem ważna. Inna powie, mam pracę, czuję się z nią bezpiecznie.

Tak, na pierwszy rzut oka, żadna z nas się nie boi, choć strach /lęk (w większości sytuacji jest to miks uczucia i emocji) siedzi gdzieś w naszej głowie, brzuchu albo stawach. Banie się jest rzeczą, którą często, nawet najbardziej odważna osoba, zostaje zainfekowana po przekroczeniu  drzwi do rodzicielstwa.

Boimy się najpierw o zarodek, który od pierwszych dwóch kresek, w głowach mamy, jawi się często nie jako zlepek komórek, a śliczny noworodek. Boimy się bo… tak należy, bo media karmią nas historiami rodem z horrorów, nie pozwalając nam cieszyć się szczęściem i spokojem, który przecież jest tak ważny i niezbędny dla rozwoju małej, powołanej  i oczekiwanej przez rodziców istotki.
Uczymy się strachu, gdy zadają nam pytania o badania genetyczne, o poród, bo przecież to traumatyczne przeżycie, a następnie o zdrowie dziecka.

Gdy malucha mamy w ramionach często rodziny, znajomi i inne mniej lub bardzie życzliwe osoby lubią zadawać nam pytanie pt. „A nie boisz się, że…?”. A potem już idzie wszystko lawinowo. Naukę strachu (nie mylić z uważnością i zdrowym odruchem samozachowawczym) wprowadzamy na piaskownicy, gdy dziecko biegnie po placu zabaw i wołamy „Jasiu nie wchodź na schodki, bo upadniesz”, a wystarczyłoby zawołać „Jasiu wchodź uważnie po tych schodkach”.

Proszę, bądźmy uważni co i jak mówimy. Mózg naprawdę jest niesamowitym komputerem i każde słowo przetwarza. Wychowujmy ludzi odważnych, pewnych siebie i mądrych. Lęk nie jest potrzebny!

 

Aleksandra Mijakoska

Aleksandra Mijakoska

Z wykształcenia etnolog i medioznawca. Mama, żona i dziennikarka na pełen etat. Uwielbiam podróże, kocham zdrową i dobrą kuchnie. Dbam o rozwój swój i swoich najbliższych. Rodzicielstwo bliskości i porozumienie bez przemocy, to coś w co wierzę. Poza tym piszę o zdrowiu, urodzie i stylu życia.

O terrorze jedzenia

Skin Up – rewolucyjny gadżet odżywiający skórę

Leave a Response